1. Pierwszy wpis: Dlaczego piszę?

Bez kategorii, Felietony / OPUBLIKOWANE W

Na pewno już czytaliście, jak to weterani RPG z karierą sięgającą prowadzenia Kryształów Czasu dla wczesnych hominidów, chcą uczyć ludzi jak grać. Ja nie chcę. Planuję tu spisywać swoje przemyślenia na temat RPG dla siebie, celem uporządkowania myśli. Mam 25 lat kariery w graniu w RPG, napisałem dużo tekstów, dużo się ukazało nawet drukiem i dalej pisze jako wsparcie dla różnych kampanii oraz zbiórek na wydanie gier. Na pewno mnie nie kojarzycie i już dawno się przestałem tym martwić. Za każdym rokiem coraz bardziej widzę, że piszę, bo lubię.

Wybrałem staroświecki blog, taki pisany, bez podcastów, vlogów, efektów specjalnych i fajerwerków. Lubię czytać i podręczniki też się czyta. Dlatego ostrzegam od razu, że czasem będzie długo, a przykłady opiszę dość drobiazgowo. Masa liter, wiem. Ale tak lubię.

Wszelkie teksty, jakie tu znajdziecie, wynikają z mojego doświadczenia i tego, że wciąż czytam nowe podręczniki i teksty do gier. Do tego dochodzą inne publikacje dotyczące kreowania fabuł, pisania scenariuszy itd. Poza tym żyjemy w „Złotym Wieku Seriali” i sequeli sequeli oraz rozbudowanych uniwersów multimedialnych. Tylko trzeba trochę bardziej wnikliwie się przyjrzeć. Inspiracji jest mnóstwo. Cudzych spostrzeżeń i mądrych przemyśleń jest jeszcze więcej. Wszyscy ci, którzy dziś grają w gry fabularne, mają wielkie szczęście, bo tylko muszą wybrać. Można znaleźć dowolną grę, na dowolny temat i tysiące rad jak w nią grać i jak nie grać. Nie zawsze właściwych, ale tak już jest. Jak spisuje tylko moje subiektywne przemyślenia. Nacisk na SUBIEKTYWNE, żeby było jasne.

Nie wiem wszystkiego, więc mogę się MYLIĆ. Nawet się do tego przyznam bez problemu. Jak ktoś ma coś konstruktywnego do dodania, to będę wdzięczny, ale ocena celem podbijania swojego ego, że nie znam na pamięć Młotka albo nie umiem wejść immersyjnie w Świat Apokalipsy metodą Grotowskiego, to sobie darujcie, proszę. Czasem ludzie nie mają szans się zrozumieć. Za duża przepaść, a flejmy, szitsztormy i dywagacje religijne mnie nie interesują.

O czym będzie ten blog głównie?

Zawsze brakowało mi artykułów na temat tego: jak zacząć? Nie chodzi mi o zaczynanie z RPG, ale po prostu jak zacząć kampanię? Jak zrobić postacie? Jak stworzyć drużynę? Co powinno być w fabule ? Etc. Tak naprawdę mało jest takich informacji albo są one rozsiane po różnych podręcznikach, artykułach i wpisach blogowych. Niewiele jest refleksji, co zrobić, żeby się wszystkim fajnie grało i żeby było jak najmniej zgrzytów fabularnych. Takich prostych porad dla zwykłych graczy, do zwykłego RPG, bez ambicji na Mistrzostwo Świata.

Panuje bowiem pewne mniemanie u MG, że tak naprawdę to dobrze zrobiony scenariusz i pomysł na kampanię zawsze zagra i będzie wspaniale. Przecież dobry Mistrz umie i ma doświadczenie! „Ukręci bicz z piasku” i wszystkim pokaże! Tylko że często to nie działa. Nagle się okazuje, że wszystko idzie nie tak, a sam pomysł nie okazuje się olśniewający wszystkich. Wywraca się na niedopasowaniu w drużynie, na niedograniu roli bohaterów w fabule, bo nie mogą oni wpłynąć na cokolwiek. Kampania się rozlatuje, gdyż postaciom zabraknie umiejętności albo wręcz genialna intryga ich mało interesuje i „idą w szkodę”. Może chcę za dużo?

Nie widać tego przy graniu serialowym, gdzie każdy odcinek jest często osobną przygodą, bo wtedy można sprawdzać różne konwencje, nie trzeba za bardzo „zarządzać informacją” i dopracowywać fabułę długofalowo. Gramy co tydzień, MG ma jakieś tam notatki i „jakoś to idzie”. Albo Sandbox i „dziś idziemy tu, a za tydzień tam”.

Takie granie cykliczne można podsumować, że po prostu mamy drużynę, mniej lub bardziej zgraną i ona idzie. Robi tzw. Questy, expi i leveluje. Pojawia się czasem jakiś pomysł na wielkiego złego, ale rzadko kiedy taka kampania jest czymś innym niż „dorastaniem” charakterystykami, by dokopać wrogowi, z każdym odcinkiem coraz większemu. Na koniec jest boss i trzeba „dopakować”.

Zastanówcie się więc, o czym były wasze kampanie. Gdy się zapisze to jednym zdaniem, to nagle okazuje się, że albo było to ratowanie świata, albo zabicie wielkiego złego i tyle. Często obie rzeczy, bo ZŁY chciał zniszczyć świat. To podsumowanie to jednak zazwyczaj bardzo ubogie treściowo zdanie. Też tak wiele lat prowadziłem. Nie ma w tym nic złego, ale czasem chciałoby się więcej. Czasem chciałbym, by było jak w książkach, gdzie bohaterowie są głównymi bohaterami, a przygoda się rozwija, a nie udaje sinusoidę. Brakuje mi takiego głównego wątku fabuły, który nie tylko się przewija, ale również się rozwija. To bardzo duża różnica.

Zazdroszczę często autorom gotowych kampanii, bo wiem ile czasu i wysiłku potrzeba, by była fabułą, a nie tylko odcinkami telenoweli.

Mała dygresja: to jest coś, co mnie zawsze trochę rozbawia, że choć narzeka się na gotowe kampanie i jest mniemanie, że wielu z nas robi lepsze przygody, to jednak nie lepsze kampania. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że prowadzi się gotowe kampanie, a samemu to zazwyczaj przygotowuje się tylko przygody. Kampania, taka prawdziwa, taka która ma rozwijającą się fabułę,wymaga masy pracy domowej. Łatwiej jest robić odcinki i ewentualnie tzw. Kampanię drogi z przystankami na misje. To dominująca forma. Tylko czy to jest prawdziwa kampania z krwi i kości wrogów drużyny, czy tylko ciąg przygód?

Ten blog ma służyć właśnie takiemu zastanowieniu się jak grać fajniej. Oczywiście tylko według mnie, bo uważam, że jak już na początku wykona się pewien wysiłek, to dalej będzie łatwiej.

Proszę też, żebyście pamiętali: Piszę, bo lubię.

Dodaj komentarz