10. Atak Pomysłu 2: Polska Sielanka Poranionych

Felietony, Inspiracje, Materiały dla graczy, Materiały dla MG, Zabawy fabularne / OPUBLIKOWANE W

https://www.rp.pl/storyimage/RP/20090304/KULTURA/303049739/AR/0/AR-303049739.jpg?minW=200&minH=200&exactW=1200&exactH=716&lastModified=20141204110655

(Obrazek Bohatera i Bohaterki, kompletnie nie polscy wiem, ale ten wzrok obojga idealnie wpisuje się to, o czym będzie ten wpis…)

Najważniejsze to dać dobry tytuł, taki przekorny i z pewną dozą humoru. No więc zaliczone, więc choć trochę życia wprowadzę na ten martwy przestwór blogosfery, co winna niczym dzięcielina pałać, a nieżywym leży odłogiem. Romantyzm się udziela, jak widać i przymusowe lektury wciąż jako ten tułacz wieczny, kręcą się po izdebce umysłu mego, styranego losem polskiego RPG 😀 Szyk przestawny na sztandary brać również trzeba!

Po tak kretyńskim wstępie można wrócić do pisania na temat. Najpierw pewne heretyckie założenie, które jakoś od lat pałęta mi się po głowie: w RPG nie jest ważne w jakim świecie, ale ważne jest tylko kim się gra. Jak spojrzycie na większość systemów, to wiele uniwersów jest pretekstowych, a to, kim gramy się liczy.

No więc w moich zadumach nad dumką na dwa systemy Vaesen i Zew Cthulhu, najważniejsze jest określenie, kim będziemy grać. Jak wspomniałem wcześniej, inne miejsca są ciekawe, ale ja chcę, żeby akcja działa się w Polsce rozbiorowej.

Stworzyłem kilka założeń, jakie muszą być postacie, by się ciekawie grało i prowadziło. Nie mogą być sztampowe i ich osobowość nie może się ograniczać do „mam surdut i noszę cylinder oraz podkręcam wąsa, a moje faworyty wygrały konkurs we Lwowie na lwa salonowego”. Choć to może być ciekawy wstęp do postaci. Na pewno muszą być choć trochę lepiej wykształceni niż reszta, co sugeruje albo szlachtę, albo mieszczaństwo, albo kogoś z chłopstwa, który dzięki inteligencji zdobył wykształcenie, odcinające go jednak od swoich korzeni. Mamy grać na pewno kimś z horyzontami, choćby ciasnymi, ale jednak konkretnymi i wykraczającymi poza życie z dnia na dzień.

Jacy więc muszą być nasi bohaterowie?

 

Bohaterowie z tradycją (a dokładnie jej brzemieniem)

 

Założyłem sobie ostatnie trzy dekady XIX wieku, więc każdy z bohaterów będzie naznaczony przez rodzinne wspomnienia. Tak naprawdę już na etapie tworzenia, będzie musiał odpowiedzieć na pytanie: jak wygląda w jego rodzinie kwestia popierania lub krytykowania powstań. Musi być albo rodzinnie obciążony, bo dziadek, ojciec itd. Musi zobaczyć ten ślepy pęd do polskości u ludzi, którzy urodzili się jeszcze przed powstaniami, kiedy to łatwiej było być Polakiem. Po powstaniach się sprawa zepsuła i już jest trudniej.

Z drugiej strony, czy może ich rodziny to kolaboranci zaborcy, którzy widzą, że trzeba jakoś żyć, jakoś funkcjonować i szczególnie w zaborze pruskim odpowiada im praworządność i porządek. Może są skoligaceni z Rosjanami albo ich rodziny są spokrewnione z galicyjskimi politykami, którzy doskonale sobie radzili na austro-węgierskim dworze. Wikipedia starczy, żeby sprawdzić, uwierzcie mi.

Nie muszą znać historii, po prostu muszą zdecydować, czy tradycja powstańcza i wyzwoleńcza to dla ich bohaterów duma, czy brzemię. Mamy grać, ale to będzie nam tworzyć koloryt postaci.

Bohaterowie z niedogodnością

 

Mamy grać na prowincji, nie w wielkim mieście, gdzie jest jak wszędzie, pretekstowo i kosmopolitycznie. Chciałbym, żeby prowincjonalność była siłą, gdzie nowoczesność miesza się z zabobonem, gdzie bohaterowie muszą zmierzyć się z tym że 90% Polaków nie jest szlachtą i ma trochę w nosie powstańcze mity.

Niedogodność zaś ma być powodem, dla którego wyjechali ze swoich domów, miast i trafili gdzieś. Nie powinno być to nic strasznego. Po prostu chciałbym, żeby gra toczyła się gdzieś pośród wsi i miasteczek, żeby stworzyć coś jak westernowy klimat.

Mogą więc być osobami, których już nie stać na pobyt w mieście i wracają do swych małych rodzinnych majątków, osoby, które z jakiegoś powodu (sympatii do powstańców) nie mogły rodzinnie się ustawić. Ktoś z innego zaboru, bo coś przeskrobał lub nadepnął na czyjś odcisk. Może ktoś jest żołnierzem, który za dużo wojen w obcych strona widział i chce gdzieś odpocząć, a tak naprawdę został zesłany na skutek intryg w armii pełnej korupcji. Może mamy nauczycielkę, która przybywa uczyć dzieci, bo praca u podstaw itd., a tak naprawdę przynosi wstyd rodzinie, bo nie chce żyć jak oni, wg starych reguł.

Potrzebny jest powód, który ich tu zesłał.

Bohaterowie na prowincji

 

Muszą razem wybrać prowincję, np. wpisać dowolne miasto polskie z dodatkiem XIX wiek i zobaczyć, co im się spodoba. Zabawę zaczniemy w pewnym oddaleniu od niego, ale będzie to miasto rzutować na fabułę. Gdzieś przecież trzeba jeździć do biblioteki.

Każdy zabór przyniesie im inne potwory, inne problemy, inne pomysły dla MG. W Rosji mamy arystokratyczne Bizancjum, miliony robi się też w Warszawie. Pruski Poznań to miasto rozwijające ku przyszłości się, podobnie jak Wrocław, Gdańsk itd. Nie dajcie się zwieść, że tam było mało Polaków, po prostu było tam mało powstańców. Kraków i okolice to stolica bohemy, pełna również arystokracji łączącej w sobie cnoty mieszczańskie. Znowu: kawałek z Wikipedii o historii danego regiony pod koniec XIX wieku wystarczy.

Potrzebna jest prowincja 2-3 dni (ok. 50-80 km) drogi od miasta, żeby się dało tam dojechać, ale nie dało się tam za dużo bywać.

Bohaterowie wybierający strony

 

Trzeba też wybrać, czy się żyje po staremu, jak ojcowie nasi, czy też buntujemy się, bo to koniec XIX wieku, stare odchodzi, nowe nadchodzi! To dość ważne, bo można na bazie tego ustalić możliwości postaci: czy będzie znać nowości techniczne, czy dawną wiedzę. Do akcji walki z nadnaturalnym przydadzą się obie.

Trzeba też wybrać stronę, czy chcecie odrodzenia Polski, czy wam dobrze jak jest. To podkręci atmosferę socjalną, bo świetnie odda nasza narodową skłonność do swarów politycznych. Ktoś z Prus może krytykować zrusyfikowanych Mazowszan, Galicjanin może uznawać tych w Wielkopolski i Śląska za sztywniaków, bez krztyny polotu i elegancji itd.

Należy również odnieść się do kwestii szlachectwa. Czy nasz bohater jest nuworyszem, czy szlachcicem co to jego przodek z polskim królem, niemówiącym po polsku, czyli Batorym tłukł wroga aż miło, a może już jest pruskim arystokratą, bo rodzina usytuowała się odpowiednio, ale jest z tej pludrackiej szlachty? Może ktoś z jego rodziny żyje dobrze z Caratem? Decyzja o tym: czy i jakim szlachcicem będzie nasza postać? –  jest bardzo ważna, bo postać musi mieć jakiś poziom wykształcenia.

Trzeba wybrać strony politycznie i społecznie.

Bohaterowie z czymś niezwykłym

 

Każdy z nich musi wymyślić coś, co, jak bohatera książki lub filmu stawia go na pierwszym planie. Musi więc coś umieć więcej niż inni (wykształcenie na zagranicznym uniwersytecie), mieć dostęp do starej wiedzy (odziedziczona biblioteka), udowodnić większą odwagę i siłę niż inni (były żołnierz frontowy), wyjść ze swojego grajdołka i podróżować po świecie (podróżnik, naukowiec, rodzina kupiecka, wrócił dzięki amnestii rodziców z Sybiru etc.). Może jest wyczulony na nadnaturalne albo sobie to wmawia lub umie świetnie udawać. Być może umie coś, co nikt inny nie potrafi (pionier – eksperymentator medyczny, strzelec wyborowy itd.)

Postacie muszą się wyróżniać, nie że są mutantami z rogami na głowie, albo skrzydłami nietoperza po pobycie w zapomnianym uzdrowisku w Karpatach, ale że coś ich wyróżnia z tłumu. To mają być bohaterowie rodem z XIX wieku, jak z romansu historycznego, a nie naszego szarego XXI, gdzie każdy ma traumy i kompleksy.

Mają się czymś wyróżniać i muszą to określić. To ich postacie, a nie produkt ze sztancy.

 

Tak to widzę. Do następnego Ataku Pomysłu.

Dodaj komentarz